DOBRODZIEJ       

 Przed dwoma tygodniami obchodziliśmy Dzień Komisji Edukacji Narodowej, który nazywany bywa także dniem nauczyciela. Rokrocznie jest on okazją do wyrażenia wychowawcom, nauczycielom naszej wdzięczności, za trud, którego się nieustannie podejmują. Dziś obchodząc uroczystość Wszystkich Świętych i nawiedzając groby naszych bliskich, pamiętajmy także o tych miejscach, w których spoczywają Ci, którzy niegdyś oddali ogromne zasługi podnoszeniu stanu świadomości i wiedzy u naszych przodków. Z tego powodu (choć nie tylko) na szczególniejszą uwagę zasługuje choćby znajdujący się w tarnowskiej Katedrze nagrobek człowieka wielce zasłużonego dla tarnowskiego szkolnictwa - Marcina Łyczki. Na płycie umieszczony jest łaciński tekst, który w 1831 r. dziejopis Tarnowa ks. Balicki podaje w następującym brzmieniu: "Wielebnemu Księdzu Marcinowi z Ryglic Łyczkowi, przełożonemu kościoła tarnowskiego, ze szlachetności rodu, nauki i roztropności, w zarządzeniu różnymi sprawami wsławionemu, szczególną wstrzemięźliwością obdarzonemu; Piotr Łyczko i wnukowie, ze łzami położyli. Umarł roku 1578, dnia 8. maja, mając lat 70."
 "Łyczkowie herbu Sulima pisali się z Ryglic" - pisze Adam Boniecki w swoim herbarzu. Ich szlachectwo dowiedzione jest od początków XV w. Ród Łyczków rzeczywiście szlachetnością słynął i doczekał się nie tylko tej jednej perły w naszyjniku, jaką niewątpliwie był Marcin. Żeby nie cofać się daleko w przeszłość, to ze współczesnych "przełożonego kościoła tarnowskkiego" wymienimy tylko Tadeusza Łyczkę - podstarościego bełskiego, a później tejże miejscowości wójta, Krzysztofa - podstarościego soleckiego i oczywiście Piotra - starostę zamkowego w Tarnowie. Potomkowie tego rodu zajmowali i w czasach późniejszych eksponowane stanowiska. Przykładem jest tu Aleksander Łyczko, burgrabia krakowski i chorąży sanocki.
 Marcina Łyczkę natomiast wspominamy tu przede wszystkim ze względu na jakże znaczącą dla szkolnictwa w Tarnowie uczynioną przez niego fundację. Gdy ją uczynił, już od ponad 20 lat stał na czele kolegiackiej kapituły w Tarnowie, jako jej prepozyt. W 1578 r. będąc właścicielem dosyć licznych dóbr, które przynosiły wcale nie najmniejszy dochód, w testamencie przeznaczył 1000 złotych polskich w celu "utrzymania trzech studentów w czasie studiów w Akademii Krakowskiej". Uczynił jednak także stosowny zapis, który zobowiązywał studentów do sumienności i terminowego kończenia studiów, a także do powrotu do Tarnowa, w celu podjęcia tu pracy nauczycielskiej w szkole znajdującej się wówczas w przykolegiackich budynkach. Znaczenie takiej decyzji tarnowskiego prepozyta było ogromne dla rozwoju szkolnictwa. Zagwarantowany był w ten sposób stały napływ wykwalifikowanej kadry nauczycielskiej. Nie zawsze jednak łatwo udawało się realizować zapisy Łyczki. Racjonalnie pomyślana fundacja zasadzała się na stałych dochodach dóbr, których właścicielem był ks. Łyczko, które jednak po jego śmierci przechodziły przez wiele rąk. Suma pieniędzy przeznaczona na kształcenie trzech studentów - wieczysta fundacja - ubezpieczona została na dobrach rodzinnych. Kolejni spadkobiercy, jak i też gospodarujący na dochodowych dobrach czasem niesolidnie wypełniali swoje zobowiązania. Ponad to mimo pogarszającej się stytuacji finansów publicznych, spadku wartości pieniądza, przez cały XVII i XVIII wiek wysokość stypendium utrzymywała się w zasadzie na niezmienionym poziomie. Z całą pewnością jednak za przeznaczone na to fundusze można było w godnych warunkach studiować.
 Innym dobrodziejstwem Łyczki dla szkoły w Tarnowie było wzniesienie dla jej funkcjonowania budynku murowanego zamiast dotychczasowego drewnianego. Stało się to ok. 1560 r.  Ponadto w dziedzinie spraw szkolnych należy także podkreślić zaangażowanie i pomoc, którą prepozyt udzielił Janowi Tarnowskiemu przy opracowywaniu ordynacji dla tarnowskiej szkoły.
 Ks. Marcin Łyczko przyjął święcenia kapłańskie w "nie ustalonym bliżej czasie". Wiemy tylko, że jego pierwszą funkcją było proboszczowanie w rodzinnych Ryglicach. W 1552 r. trochę z woli hetmana Jana Tarnowskiego otrzymał prepozyturę kolegiacką w Tarnowie i związane z pełnieniem tej zaszczytnej funkcji dobrodziejstwa. Oprócz dóbr miejscowych, posiadał także Zębocin, Grębocin i Zerkowice, położone w proszowskim powiecie, dziś znajdującym się na północno-wschodnich terenach województwa krakowskiego. Był kolejnym, dziesiątym prepozytem tarnowskiej kapituły Kolegiackiej. Urzędowi temu przypisana była dosyć rozległa władza. Prepozyt zarządzał kościołem, sprawował pieczę nad duszami, instalował prałatów i kanoników, zarządzał służbą Bożą, kontrolował i dysponował finansami, sprawował także władzę sądowniczą nad całym duchowieństwem tarnowskim. Z czasem dziedziny działalności prepozyta tarnowskiego nieznacznie się zmieniały, w zasadniczych punktach będąc jednak stałymi. Duże zatem były prerogatywy każdego prepozyta. Trzeba było człowieka sprawiedliwego i prawego, zaangażowanego i dbałego o sprawy Kościoła, aby chwalebnie urząd ów sprawować. Inskrypcja na nagrobku Marcina Łyczki, wyryta tam staraniem brata i jego synów daje dobre świadectwo życiu zmarłego. Opracowania historyczne również podkreślają zalety charakteru i umysłu Łyczki, a przede wszystkim niepoślednią, dobroczynną rolę jaką spełnił w rozwoju tarnowskiego szkolnictwa.

Grzegorz Brożek